Home / aktualności / Rozmowa z Grzegorzem Laszukiem w Didaskaliach

Rozmowa z Grzegorzem Laszukiem w Didaskaliach

Kręgi realnych utopii.

Z Grzegorzem Laszukiem rozmawiają Katarzyna Lemańska i Karolina Wycisk

„Didaskalia”

numer 121/122 (czerwiec-sierpień 2014)

(…)

KATARZYNA LEMAŃSKA: Co macie w planach po ostatniej edycji RE//MIX-ów?

Realizujemy teraz dwa główne projekty. Jeden nazywa się „Przyszłość”, a drugim jest projekt „Mieszczanie” – koprodukcja z ck Zamek w Poznaniu, którego kuratorem jest Tomek Plata. Oba są merytorycznie powiązane, bo naszym zdaniem, teraźniejszość została w jakiś sposób zaprogramowana przez rozwój społeczeństwa w XIX wieku, czyli ustanowienia klasy społecznej, jaką jest mieszczaństwo, zwane czasem klasą średnią. chcemy, z jednej strony, porozmawiać o tym, czym jest mieszczaństwo, jaka była kiedyś i jaka jest teraz jego rola oraz jak ta grupa społeczna i stworzony przez nią system będą rozwijały się w przyszłości. Zachodnia demokracja zrodziła się z mieszczaństwa, miast, „pierwotnej akumulacji kapitału”, które wytworzyło mieszczaństwo. chcemy się z tym zmierzyć także dlatego, że nikt – może poza mną – nie lubi się nazywać mieszczaninem. chcemy trochę „odczarować” to słowo, sprowokować rozmowę. Tak samo prowokująca była przed dwudziestu laty nazwa komuna, nasze anarchistyczne hasła. Teraz wszyscy nastawiają się na alternatywy, niby-rewolucyjne działania, ruchy miejskie, które tak naprawdę obracają się wokół ideałów czysto mieszczańskich. Można się buntować wobec „chciwych mieszczan”, ale to oni wytwarzają dobrobyt ekonomiczny, który pozwala istnieć również artystom. My, jako komuna, jesteśmy quasi-artystami, bo jednocześnie pracujemy w komercyjnych firmach i wiemy, skąd się biorą pieniądze. Jesteśmy „pomiędzy”, a dzięki temu możemy szczerze opowiadać o obu tych stronach, jesteśmy od tego ekspertami (śmiech). To są nasze osobiste dwa punkty widzenia. Taka mieszczańska coincidentia oppositorum. komentując mieszczańską przeszłość i teraźniejszość, chcemy spojrzeć w przyszłość. spektakle, które robiliśmy jako komuna Otwock w ramach trylogii „Dlaczego nie będzie rewolucji”, pozornie opowiadały o tym, co było: o awangardzie Bauhausu w Design/Gropius, o Zagładzie w Perechodnik/ Bauman i o rewolucji w Przyszłość świata, ale w rzeczywistości były poświęcone temu, co teraz i w przyszłości. Historia niczego nie naucza, jest zbiorem poglądów na to, jak się inter- pretuje przeszłość. chcemy tym bardziej zająć się przyszłością, ponieważ obserwujemy para-rewolucyjne ruchy w wielu miejscach świata, dowiadujemy się o amerykańskiej inwigilacji, widzi- my niebezpieczny przerost kapitału korporacyjnego i na naszych oczach system pęka – tworzy się stan zawieszenia i niepewności. nie wiadomo, co stanie się za chwilę. Może to czas możliwości projektowania nowych sytuacji? nie wiemy tego i to nas ciekawi. Ostatnie spektakle komuny//warszawa – Mill/Maslow, Księgi, Sierakowski, remiks Paradise Now? były raczej „realistycznymi dystopiami” – na różne sposoby powtarzaliśmy, że „nic się nie zmieni”. Podobnie jak cykl RE// MIX zaspokoił naszą potrzebę definiowania źródeł formalnych i ideowych naszego teatru, również te ostatnie spektakle zdefiniowały nasz punkt widzenia na społeczeństwo. Teraz poczuliśmy, że trzeba wyciągnąć wnioski z tych rozważań, zapytać, co może z tego wynikać na przyszłość: czy tylko powielanie schematów, czy jest jakaś szansa na coś innego. nie chcemy jednak sięgać do tradycji istniejących utopii. chcemy wykorzystać to, co wiemy, i za punkt startowy przyjmujemy realistyczne zdefiniowanie tego, kim my – społeczeństwo – jesteśmy. Jakie są nasze ograniczenia, które nigdy nie pozwoliły na stworzenie idealnego świata. Wydaje nam się, że dopiero kiedy ma się jasny obraz siebie, można zacząć projektowanie zmian.

KATARZYNA LEMAŃSKA: Nie szukacie rozwiązań, tylko krytycznie patrzycie na te schematy i dlatego wychodzicie od szerokiego spojrzenia najpierw na Europę, społeczeństwo, potem na człowieka – następny cykl to „Przyszłość Ciała” – a potem wracacie do szerszej perspektywy, bo będziecie mówić o „Realnych Utopiach”.

Sezon pierwszy to „Przyszłość Europy” – obchodzimy dziesięciolecie wstąpienia Polski do unii Europejskiej, ale ta unia ideowo się rozpada i nie wiadomo, co będzie dalej. Ja osobiście czuję się bardziej Europejczykiem niż Polakiem, dlatego ten temat jest mi bliski. Mamy swoje poglądy, którymi chcemy się podzielić z publicznością w ramach tego cyklu, ale tak naprawdę liczy- my na wielogłos, jaki powstanie dzięki udziałowi w nim artystów i artystek o innych, niż nasz, punktach widzenia. W 2014 roku przygotują dla nas spektakle Markus Öhrn  – szwedzko-niemiecka wschodząca gwiazda teatru europejskie- go; „supergrupa” taneczna Nagabczyńska-Pelczyńska-Szostak z Agatą Szczęśniak jako dramaturżką oraz Marcin Liber i Michał kmiecik. Do współpracy w 2015 roku zaprosiliśmy ponownie Monikę Strzepkę i Pawła Demirskiego oraz Łukasza Chotkowskiego i Maję Kleczewską. sami również szykujemy spektakl o prawdopodobnej przyszłości ciała, poświęcony Sergiejowi Brinowi, jednemu z założycieli Google’a. nie wszyscy wiedzą, że ta gigantyczna korporacja wydaje ogromne pieniądze na stworzenie spółki-córki, która ma się zajmować polepszeniem jakości ludzkiego życia, zwłaszcza na starość. Brin zaniepokoił się, że może odziedziczyć po matce chorobę Parkinsona i przekazał sporo pieniędzy na medyczne programy badawcze. Ta działalność Google jest jednocześnie fascynująca i przerażająca, kiedy pomyśli się o tym, że jego twórcy inwigilują wszystkie nasze maile i równocześnie planują wprowadza- nie do ludzkiej krwi nanokomputerków, które będą leczyły ludzi – oczywiście wszystko to ma funkcjonować w systemie operacyjnym Google’a… Brzmi to wciąż jak kiepski scenariusz science-fiction, ale biorąc pod uwagę miliardy dolarów, jakimi dysponuje Google, taki bieg wydarzeń jest wielce prawdopodobny, a może i nieunikniony – dlatego warto o tym rozmawiać. Wyobrazić sobie ten świat jako utopię świetlanego życia albo jako dystopię uzależnienia od maszynerii. Temat ciała jest bardzo złożony: prawo do eutanazji, aborcji, technologia zdrowia i pieniądze to tematy polityczne, ale też osobiste dramatyczne wybory. W 2016 roku chcemy podsumować to, co z naszych wspólnych teatralnych badań nad przyszłością Europy i ciała wynika. Gdzie w tym niedoskonałym świecie mogą zaistnieć, chociaż chwilowe, „momenty perfekcji”.
KATARZYNA LEMAŃSKA: Rozmawiamy o dalekich planach, a za nami najnowsza premiera komuny. Skąd pomysł na Terry’ego Pratchetta? I połączenie go tematycznie z filozofią Richarta Rorty’ego?

Nie da się ukryć, że Terry Pratchett to moja osobista historia – zupełnie przypadkowo kupiłem sobie kiedyś kilka „głupich książek na wakacje” i nieoczekiwanie stałem się fanem Pratchetta. Tyle, że oprócz radości czytania rozrywkowej literatury, odnajdywałem w jego opowiastkach zdania bardzo bliskiej mi filozofii Richarda Rorty’ego. Obaj, mimo że trud- no to sobie wyobrazić, odwołują się do podobnych wartości – realizmu, pragmatyzmu. człowiek jest przede wszystkim tym/tą, jakim/jaką się budzi, co spożywa i z kim się spoty- ka oraz jak się bawi lub smuci. Rorty i Pratchett w podobny sposób opisują świat jako przede wszystkim miejsce szarego życia, a nie wielkich idei, pole zmagania się z małymi problemami, a nie tworzenia wielkich teorii, przez których „fałszywe szkiełko” patrzy się na człowieka. Ten pragmatyzm, niewzniosłe podchodzenie do życia jest nam, komunie// warszawa, bardzo bliskie. Podoba nam się też ich myślenie o świecie jako o zbiorze wielu definicji lub raczej opowieści. Ponieważ żadna z nich nie jest w pełni prawdziwa, trzeba tworzyć i poznawać wiele definicji, opowiadać różne wersje historii, a wtedy stworzy się bazę, która zbliży nas do opowiadania tej „prawdziwej”. Jakiś czas temu uświadomiliśmy sobie w komunie, że teatr jest przede wszystkim światem opowieści. Terry Pratchett to powrót do teatru, z którego uciekałem, kiedy byłem młody. Podobała mi się wtedy akademia Ruchu, czasem definiowana jako „teatr scenicznego plakatu”, co uformowało mnie na wiele lat. ale taka droga ma swoje ograniczenia, stąd używa- jąc technik „plakatowych”, wracamy tylnymi drzwiami do teatru „opowieści”.
KAROLINA WYCISK: Wasze spektakle są autotematyczne. Mówicie w nich, jak można opowiadać, konstruować przekaz, a to generuje teoretyczne odczytanie. Za każdym waszym spektaklem, także remiksem, stoi jakaś filozofia. I opowieść.

Trochę książek czytamy, nie tylko Pratchetta, więc coś zostaje nam w głowach (śmiech). np. Sierakowski był dyskusją z typem filozofowania, który jest bliski pewnej części polskiej lewicy. Opowiadanie o realnym życiu filozofów, naukowców, jest dla nas ważniejsze niż ich książkowe idee. Pokazanie bio- grafii twórców teorii często pokazuje, co warte są ich teorie. Zawsze w naszych projektach było istotne konfrontowanie teorii i praktyki – to jest klucz do opisania dwoistości (ciało- -umysł) „człowieczej natury”. Zdajemy sobie sprawę z tego, że robimy dziwny teatr, będą- cy pomieszaniem różnych mediów, tradycji, sposobów myśle- nia – to sprawia nam przyjemność. Odpowiada to naszemu myśleniu, że nie ma jednej opowieści, tylko bardzo wiele i my sami oraz nasi widzowie musimy i w życiu, i na scenie łączyć czasem bardzo różne wątki. O tym m.in. był nasz spektakl z 2013 roku Atatürk albo dlaczego pojechałem do Istambułu – szkatułkowa opowieść o opowieściach, o podstawowej potrzebie słuchania i opowiadania, która akurat w kulturze tureckiej, ale też całej bliskowschodniej, jest głęboko zakorzeniona. naszą zasadą jest nie polegać na jednej, „prawdziwej” historii, tylko wskazywać punkty, pola, w których widz może i powinien dopowiedzieć swoją opowieść.

(…)

http://www.didaskalia.pl/

Ta strona używa plików cookie, aby prowadzić statystyki na temat odwiedzin. Kliknij, żeby przeczytać zasady polityki prywatności.
zgadzam się
x