„Trzeba zacząć negocjacje ze współczesnym mieszczaninem” – finisaż festiwalu

– Staramy się odczarowywać znaczenie takich słów jak przyjemność, dobrobyt, czas wolny – one są siłami napędowymi gospodarki, więc i społeczeństwa – mówi Grzegorz Laszuk z Komuny Warszawa. Z Grzegorzem Laszukiem i kuratorem cyklu „My, mieszczanie” Tomaszem Platą rozmawia Iza Szymańska

Z okazji 25-lecia demokracji ukazało się w „Wyborczej” wiele tekstów, w tym wielokrotnie cytowany wywiad z Marcinem Królem „Byliśmy głupi” – mnie ten tekst bardzo zdenerwował.

Dlaczego?

G.L.: Uważam, że ostatnie 25 lat to jednak był wielki sukces. I żałuję, że zamiast podkreślać to, co razem zrobiliśmy dobrze, wybrzydza się na nieuniknione w takim procesie wpadki. To głupia politycznie taktyka, bo odpycha potencjalnie postępowych mieszczan, ponieważ jako beneficjenci „niesprawiedliwego sukcesu” obarczeni są winą za krzywdy tych, którym się nie udało. Nikt nie opowiada o nowych mieszczanach jako poważnych partnerach, tylko atakuje; tak jakby górnicy i rolnicy przyjeżdżali palić opony w imię ekologii i prawa do aborcji… Hasło „Miasteczko Wilanów” jest ośmieszającym wytrychem, żeby znaleźć sobie kogoś do bicia. Na dodatek wszyscy kopiący nowe mieszczaństwo żądają tego, co udało się im osiągnąć – mieszkania, stałej pensji, dostępności kredytu.

Dla nas – Komuny Warszawa – przyznanie się, że jesteśmy mieszczanami, to naturalna część rozwoju. Byliśmy anarchistami, a dziś jak wszyscy płacimy podatki, bo dzięki temu dokładamy się do wzrostu społecznego dobrobytu. Staramy się odczarowywać znaczenie takich słów jak przyjemność, dobrobyt, czas wolny – one są siłami napędowymi gospodarki, więc i społeczeństwa. Przypominamy również, że mieszczaństwo to nie tylko przywilej, ale też zobowiązanie.

Źródło: http://m.warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,106541,17497088.html?i=0

Ta strona używa plików cookie, aby prowadzić statystyki na temat odwiedzin. Kliknij, żeby przeczytać zasady polityki prywatności.
zgadzam się
x