Mikołaj Mikołajczyk
Henryk Tomaszewski

premiera 27 – 28 października 2012, sala komuny// warszawa, Warszawa, ul. Lubelska 30/32

//

choreografia, wykonanie: Mikołaj Mikołajczyk
współpraca dramaturgiczna: Małgorzata Dziewulska
muzyka: Zbigniew Kozub
wideo instalacja: Mirek Kaczmarek

//

Remix Tomaszewski w zamierzeniach ma być formą podążenia za Mistrzem, jest chęcią zmierzenia się z legendą polskiego teatru, z historią nowatorskiego spojrzenia na ruch w przestrzeni scenicznej. Tomaszewskiemu przyszło tworzyć w warunkach całkowitego odcięcia od światowego nurtu nowoczesnego teatru, ale mimo to  stworzył nowy (i pozbawiony porównań z kimkolwiek i czymkolwiek) język tańca. Piszę „tańca”, gdyż chcę się odwołać do Jego poszukiwań nie teatralnych, a czysto ruchowych.

Na początku swojej poszukiwawczej drogi Tomaszewski stworzył spektakl „Ziarno i skorupa”, który (zachowany w strzępkach archiwalnych materiałów z Kroniki Filmowej) do dzisiaj robi wrażenie nowoczesnego myślenia o tańcu. Mimo upływu kilkudziesięciu lat, ta myśl poszukiwań języka abstrakcyjnej wypowiedzi scenicznej, zwanej tańcem nowoczesnym, dominuje na większości scen światowego tańca i choreografii. Sam jako artysta awangardowy często uciekam do poszukiwań w coraz to i rusz nowe dla mnie dziedziny i języki komunikatu artystycznego. To, co wczoraj wydawało mi się barwne i pełne myślowo w sensie wypowiedzi ruchowej, dzisiaj jest mi całkowicie obce i niesmaczne jako potrawa duchowa. Podążając po nieznanych mi rewirach, zaspokajam swój wiecznie wzmagający się głód zaspokojenia.

Ten głód zetknął się teraz z tymi archiwalnymi nagraniami i moim odbiorem dzisiaj tych, wydawać się mogło, retro nagrań. Odwołuję się bezpośrednio do tych filmów, a także do wypowiedzi Tomaszewskiego o poszukiwaniu swojego JA. Fascynujące dla mnie jest również wykorzystanie charakterystycznego rytmu wypowiedzi, jaką stosował Tomaszewski. Jego specyficzny język, dobór słów, barwnych opowieści, anegdot, a także, a może przede wszystkim rytm wypowiedzi będzie głównym bohaterem przedstawienia.

Chcę w swoim spektaklu zwrócić się do własnych początków scenicznej drogi, którą nakreślił – nieświadomie –  Mistrz. Trafiłem do Pantomimy Wrocławskiej w 1989 roku w sposób całkowicie przypadkowy i nieplanowany. Ot, szczęście i całkowita zmiana planów życiowych. Tomaszewski otoczył mnie opieką i stworzył mnie tym, kim jestem obecnie. Mimo, że po jednym zaledwie sezonie artystycznym opuściłem Jego teatr, utrzymywałem z Nim kontakt przez wiele lat. Często byłem Jego gościem w Karpaczu, gdzie mieszkał. Słuchałem i opowiadałem. Nie będąc Jego artystą, czułem się nim cały czas, dawał mi tę możliwość, mogłem przebywać z Mistrzem, chłonąć i podziwiać. Moje narodziny jako artysty nastąpiły w Mekce sztuki na Dębowej we Wrocławiu, i w Karpaczu, miejscu magicznym, cudownym, niezapomnianym. Tam kształtowały się niezgrabne początki poszukiwań swojego JA. Teraz jest ten czas, kiedy mogę zmierzyć się i konfrontować mój język i moją wrażliwość z legendą polskiego – światowego teatru. 

Tomaszewski powiedział:
„Stoimy przed pustką, przed niczym… I jedynym celem jest wieczne dążenie. Człowiek wierzy w swoją ideę i ma nadzieję na jej spełnienie, dopóki tworzy, dopóki jest twórcą… demiurgiem. I jeżeli będziemy już z góry wszystko przekreślać, to nigdy nie znajdziemy nadziei. Mimo bowiem porażek i katastrof człowiek nabiera nowych doświadczeń, zdobywa wiedzę, przede wszystkim wiedzę o sobie, tworzy w sobie tego Graala… po prostu żyje… żyje w idei. I wydaje mi się, że tworzenie i realizowanie każdej idei, nawet tak szczytnej, że aż utopijnej, jest jedyną drogą do zachowania nadziei…”

// Mikołaj Mikołajczyk – tancerz, choreograf, reżyser. Ukończył Państwową Szkołę Baletową w Poznaniu, studiował na UAM socjologię i historię sztuki, pracował w wielu polskich i zagranicznych teatrach m.in. Wrocławskim Teatrze Pantomimy Henryka Tomaszewskiego, współpracował w wieloma artystami, realizując się jako twórca spektakli baletowych i dramatycznych. Jest autorem monodramu Tryptyk składającego się z trzech pełnospektaklowych części – Waiting, Z Tobą chcę oglądać świat, Palisir’Damour. Często pracuje jako choreograf w teatrach dramatycznych i operowych, współpracując z czołowymi polskimi reżyserami. www.mikołaj-mikołajczyk.pl

// Małgorzata Dziewulska – eseistka, pisarka teatralna, reżyserka. W latach 70. była współzałożycielką eksperymentalnego zespołu Puławskiego Studia Teatralnego, potem współpracowała z Laboratorium Jerzego Grotowskiego. Zajmowała się również reżyserią operową. W latach 1991-1996 doradca literacki Starego Teatru w Krakowie, w latach 1997-2002 kierownik literacki Teatru Narodowego w Warszawie, a następnie konsultant programowy Teatru Dramatycznego w Warszawie. Wykładała w Zakładzie Teatrologii Instytutu Filologii Polskiej UJ, a od 1994 na Wydziale Wiedzy o Teatrze warszawskiej Akademii Teatralnej. Jest autorką książek o teatrze i kulturze współczesnej: Teatr zdradzonego przymierza, Artyści i Pielgrzymi oraz Inna obecność.

// Zbigniew Kozub – kompozytor, studiował w klasie kompozycji Floriana Dąbrowskiego w Akademii Muzycznej w Poznaniu. Obecnie jest profesorem nadzwyczajnym w tej uczelni, gdzie prowadzi klasę kompozycji. Od 1990 pełnił funkcję prodziekana Wydziału Kompozycji, Dyrygentury i Teorii Muzyki, w latach 1996-2002 był dziekanem tegoż wydziału w Akademii Muzycznej w Poznaniu. Obecnie jest kierownikiem Katedry Kompozycji i Teorii Muzyki. W latach 1992-99 był prezesem Poznańskiego Oddziału Związku Kompozytorów Polskich oraz Dyrektorem Festiwalu „Poznańska Wiosna Muzyczna” (1993-1999 oraz 2008-2010). Od 2002 roku jest zastępcą Prezesa Poznańskiej Fundacji Artystycznej.

// Henryk Tomaszewski (1919-2001) – tancerz, mim, choreograf, reżyser, pedagog, założyciel i dyrektor Wrocławskiego Teatru Pantomimy. Ukończył Studio Dramatyczne Iwo Galla. Współpracował m. in. z Polskim Teatrem Akademickim i Operą Wrocławską. Reżyserował w teatrach Szwecji, Norwegii, RFN oraz we włoskiej La Scali. Dla Henryka Tomaszewskiego ruch był afirmacją życia, poszerzeniem egzystencji, uogólnieniem jej, a jednocześnie sumowaniem. Odczytując sztukę współczesną, jako przykład dewaluacji słowa – kryzysu funkcji reprezentatywnej języka na rzecz fatycznej i symbolicznej, w ruchu widział możliwość ominięcia drażliwości słowa oraz szansę na przekazanie tego, „(…) czego słowo ukazać się lęka”. Pantomima Henryka Tomaszewskiego to znacząca modyfikacja klasycznej pantomimy, polegająca głównie na wprowadzeniu gry zespołowej, symbolicznego i abstrakcyjnego operowania ciałem, oderwania od mimetyzmu na rzecz ukazywania stanów i procesów wewnętrznych postaci.

//

fragmenty spektaklu:

wykład Joanny Klass (Instytut Adama Mickiewicza) o Henryku Tomaszewskim wprowadzający do spektaklu

//

spektakl odbył się dzięki wsparciu finansowemu Urzędu m. st. Warszawy w ramach projektu „Teatr jako przestrzeń publiczna” oraz Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego

 

współpraca:

patronat:

Iza Szostak
Merce Cunningham

premiera 20 – 21 października 2012, sala komuny// warszawa, Warszawa, ul. Lubelska 30/32

//

choreografia: Iza Szostak
wykonanie/ koncept: Iza Szostak, Kuba Słomkowski
muzyka: Kuba Słomkowski
światło: Karolina Gębska
przestrzeń: Iza Szostak, Kuba Słomkowski

//

W przypadku tańca czy choreografii remiks jest możliwy do wykonania, kiedy uwzględnimy kilka sposobów interpretacji. Można wziąć pod uwagę samego artystę – jego metody i pomysły, oryginalne podejście do pracy twórczej. Remiks może też być zupełnie nową propozycją – przeobrażonym dziełem. Może być zbiorem cytatów z istniejącego „zapisu” choreografii czy kompozycji danego artysty. Dla mnie ważne jest też, żeby uwzględnić całokształt remiksowanego spektaklu lub chociaż pełnię jego fragmentów (mam tu na myśli takie elementy jak reżyseria światła, scenografia, kostiumy i muzyka).

Mój remix będzie nawiązywał do takich czynników i detali. Jego bohaterem będzie Merce Cunningham (1919-2009), niesamowita osobowość, ojciec amerykańskiej awangardy, a także pionier przecierający szlaki „nowego tańca”, który później nazwany został post-modern dance. Zaczynał w zespole Marthy Graham, ale w swoich pracach odszedł od narracyjnego tworzenia choreografii na rzecz formalności i abstrakcji w ruchu.

I to właśnie urzeka mnie najbardziej w pracach Cunninghama – prostota formy, jej skostniałość i precyzyjna matematyczność ruchu. Nic nie jest przypadkowe, choć właściwie z gry przypadku powstało. Zamierzam przeprowadzić eksperyment i wejść w dialog z potężnym materiałem ruchowym prac Cunninghama. Potańczyć i zmierzyć się na nowo z jego techniką tańca. Zobaczyć z bliska jego podziw nad nowością i przefiltrować te fascynacje przez siebie i swoje doświadczenia.

Pytania, do których spróbuję się odnieść: jak dzisiaj młodzi choreografowie odnoszą się do haseł i koncepcji zapoczątkowanych „dawno temu w Ameryce”, kiedy rodził się postmodernizm? Jak i jakie nowe technologie wykorzystałby dzisiaj Cunningham w swoich pracach?

Miałam okazję poznać technikę Cunninghama w szkole CODARTS – Rotterdam Dance Academy, gdzie pracowałam z ludźmi, którzy znali go osobiście. Intrygującym doświadczeniem będzie dla mnie powrót do sposobu myślenia mistrza „czystego ruchu”, tym razem może bardziej świadomie i badawczo, a przede wszystkim nie tak odtwórczo, jak na lekcji tańca.

Komponenty i czynniki jako źródła, obecne w realizacji:

MUZYKA / relacja Merce Cunningham – John Cage i ich chance operations. Muzyka wyzwolona od tańca, istniejąca jako niezależny czynnik. Cunningham, współpracując z Cage’em, wprowadził do spektakli symultaniczność muzyki i tańca, oba „narzędzia” były tworzone oddzielnie z naciskiem na brak ich wzajemnych wpływów. Muzyka ma swój własny tor i jedynie buduje atmosferę. Pierwsze spotkanie następuje w dniu realizacji i, jak mówił Cunningham, „to zawsze była najbardziej ekscytująca chwila”.

PRZESTRZEŃ / wszystko na scenie dla Cunninghama jest równie ważne, obecność tancerzy w przestrzeni nie musi być scentralizowana, a ich prezencja nie jest ukierunkowana w stronę widza.

RUCH / każdy ruch może podążać za poprzednim w nieograniczonych kierunkach wedle możliwości anatomicznych tancerza, niejasny jest początek, środek i koniec ruchu ani jego logiczne połączenie. Ruch jest badany w stanie czystym, bez jakiejkolwiek narracji i dramatyzmu.

SCENOGRAFIA / nigdy nie dominuje, trochę jak w sytuacji ulicznej: jest unikatowa, nowoczesna, ale nie ma wpływu na przemieszczających się ludzi. Cunningham zapatrzony w nowinki technologiczne nieustająco wprowadzał nowe eksperymenty w sztuce wizualnej.

CHANCE OPERATIONS (operacje przypadkowe) / Cunningham, zainspirowany podejściem Johna Cage’a do komponowania muzyki, wykorzystał jego metodę w choreografii. Rzucając kostkami, podejmował decyzję w kwestii ilości tancerzy na scenie, kolejności części choreograficznych bądź sekwencji ruchowych, kierunków i powtórzeń. Zastosowanie chance operations było istotne, aby pozbyć się ograniczeń, gustów i nawyków ruchowych w procesie twórczym. Cunningham używał ich tylko w początkowej fazie tworzenia.

JOHN CAGE / kompozytor i partner Cunninghama, znany z eksperymentów z preparowanym fortepianem, a także z używania przedmiotów codziennego użytku jako instrumentów. Twórca chance music, nowego postrzegania kompozycji zaczerpniętego z filozofii Dalekiego Wschodu i chińskiej Księgi przemian I Ching, mówiącej o wróżeniu metodami losowymi.

//

fragmenty spektaklu:


wykład witalda Mrozka o Merce’ie Cunninghamie:

//

Iza Szostak – tancerka, choreografka, absolwentka Szkoły Baletowej w Warszawie oraz Codarts/Rotterdam Dance Academy w Holandii. Stypendystka polskiego Ministerstwa Kultury, holenderskiego Corrie Hartong Fonds, Programu Alternatywnej Akademii Tańca oraz Solo Project Art Stations Foundation. Odbyła staż w Belgii w zespole Jana Fabre/Troubleyn. Współpracowała m.in. z Michaelem Schumacherem, Amy Raymond, Feliksem Ruckertem, Guilherme Botelho, Wojtkiem Ziemilskim, Marysią Stokłosą i Anną Holter. Autorka spektakli: Karmi-go, Feedback, From culture to nature i The glass jar next to the glass jar. Obecnie stypendystka międzynarodowego projektu dla młodych choreografów – SPAZIO.

//

Kuba Słomkowski – absolwent malarstwa Warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Studiował też na wydziale Bellas Artes uniwersytetu Complutence w Madrycie. Zdobył trzecią nagrodę w konkursie Samsung Art Master (2009) za pracę pod tytułem Program Music Box. Autor m.in. projektów Taxi Music Wheel, Impreza Ciszy, StopAndWalk, Syrena dla Warszawy, Kolacja Na Hucie. Współtwórca kolektywu Parque-no oraz duetów KubaTwiceImprovise i Dwóch Ludzi z… Posługuje się wieloma mediami, oprócz dźwięku i performance art interesuje się także malarstwem.

//

Mercier Philip „Merce” Cunningham (1919-2009) – amerykański tancerz i choreograf. W swojej ponad 70-letniej karierze zrewolucjonizował podejście do choreografii i prezentacji baletu. Pierwszy występ solo miał w Nowym Jorku w kwietniu 1944, z muzyką kompozytora Johna Cage’a. W 1953 Cunningham zawiązał zespół Merce Cunningham Dance Company z siedzibą w Nowym Jorku. W trwającej ponad pięćdziesiąt lat pracy zespołu Cunningham stworzył ponad dwieście choreografii i osiemset specyficznych przedstawień baletowych. Sam tańczył do bardzo późnego wieku, występował na scenie jeszcze w początkach lat 90. XX wieku, kiedy miał już ponad 70 lat.

//

 

//

spektakl odbył się dzięki wsparciu finansowemu Urzędu m. st. Warszawy w ramach projektu „Teatr jako przestrzeń publiczna” oraz Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego

 

współpraca:

patronat:

Wojtek Ziemilski
Laurie Anderson

Stany Zjednoczone

premiera 13 – 14 października 2012, sala komuny// warszawa, Warszawa, ul. Lubelska 30/32

//

reżyseria: Wojtek Ziemilski

muzyka: Arturas Bumšteinas

przestrzeń/współpraca/konstrukcja: Wojciech Pustoła

//

Stany Zjednoczone – to tytuł koncertu i albumu Laurie Anderson, które wziąłem na warsztat. Ciekawe połączenie. Stany, zjednoczone. Stan = state. Statyczność. Nie tylko trwałość, ale coś, co można określić, zawrzeć, co w swojej esencji jest niezmienne. Jeśli się zmieni, to będzie inny stan.

Jak zjednoczyć różne stany? Czy (różne) stany mogą być zjednoczone? Stany to też klasy społeczne. Stan szlachecki, duchowny. Dziś już tak się nie mówi, bo stan jest raz na zawsze ustanowiony. Klasa niby nie lepsza, ale nie wiadomo, skąd się wzięła, więc nie ma takich teologicznych ugruntowań. Klasy zjednoczone – to dopiero oksymoron. Stan, polski stan, ma ten sam źródłosłów, co stanowczość. A więc zdecydowanie. Decyzyjność. Pewien rodzaj władzy, a co za tym idzie, pewien rodzaj przemocy. Stany zjednoczone. Pojęciowy zamek z piasku.

W jaki sposób jednoczymy nasze stany? I jakie mamy opcje? Czy nie jest raczej tak, że zastajemy stany już przez kogoś zjednoczone? Że my tylko pozornie uczestniczymy w ich stanowieniu, jednoczeniu?

W swoim wielogodzinnym spektaklu Anderson nieustannie gra z widzem, wciąż zmieniając tożsamość. Jest kobietą-piosenkarką na scenie, po chwili staje się mężczyzną, odgrywa inną społeczną rolę, potem jest dzieckiem, potem inną kobietą. Raz jest bohaterką, raz komentatorką, raz muzyczką, raz częścią projekcji. Pozwala jej to mówić wieloma głosami, opowiadać historie o swoim kraju z różnych perspektyw, a zarazem stworzyć spektakl, w którym staje się soczewką kalejdoskopu, elementem, który choć sam jest niepozorny, pozwala dostrzec krajobrazy dzikie, obce, trudne, a bez niego nieuchwytne.

To, co udaje jej się jednocześnie osiągnąć, to odczucie, że to, co dzikie, obce, trudne, jest blisko nas. To nie jest jakiś egzotyczny kraj. Czy może inaczej: to nie jest kraj egzotyczny inaczej niż wszystkie inne egzotyczne kraje. I my nie jesteśmy egzotyczni inaczej, nie jesteśmy bardziej „cywilizowani”, ani bardziej „swoi”. Fikcja, którą jesteśmy „my”, świetnie nadaje się do snucia opowieści o odległych ludach i obyczajach.

//

Dać komuś głos.

Dać mu scenę, przewagę, niesprawiedliwą przewagę symboliczną i fizyczną. Wywyższyć, dowartościować.

I dać tekst, swój i jego/jej tekst. Nasze wspólne słowa, żeby cięły.

Żeby były proste i toporne, tak toporne, że aż zawadzające, niepasujące do gotowych pomieszczeń.

Żeby ktoś inny mówił. Ktoś mówi w czyimś imieniu i to jest nieprzyzwoite, bo każdy powinien reprezentować wyłącznie siebie, demokracja bezpośrednia, wtedy nie zbudowalibyśmy pęknięć w autostradach, a tak pęknięciom naszym nie będzie końca i będziemy w nich czytać jak w genealogicznym drzewie.

Nie kończyć. Pozwolić melodii nie domykać się, jak dowcip, w którym nie jesteśmy pewni, czy puenta jest ostateczną puentą, bo jak wie każdy, kto przechodził przez tory we Francji, „Un train peut en cacher un autre” – pociąg może ukrywać inny pociąg i nigdy nie wiesz, którym pociągiem jedzie puenta.

Nie kończyć. Zawieszać głos i prawdę, i dźwięki, niech sobie wiszą. Zapętlać i rozpamiętywać, wybijać słowa jak rytm albo monety. Brzęczące, staroświeckie monety.

Skupić się na ekonomii. Skupić się na tym, na czym się nie znamy, bo nie możemy się znać. Nie możemy, bo jeśli ci, którzy się znają, się nie poznali, my nie możemy się znać. Za to możemy się skupić, patrzeć na wykresy i zależności, zaufać instynktom, poczuć siłę. Skupić się na tym, co nas ustanawia, zanim się ustanowimy. Wyobrazić sobie, jak to było, kiedy w pewnym kraju przez parę wieków funkcjonowały wymienne pieniądze, a potem się z tego pomysłu wycofano. Co też tym ludziom przyszło do głowy? Czy im się nudziło? Czy było im lepiej? Czy lubili brzęczenie słów bardziej od brzęczenia monet? Mieli co robić. Ekonomia słowa: ja ci dam, a ty mi później przyniesiesz. To jest jednoczenie. To nie są stany.

Skupić się na kulturze osobistej. Opowiedzieć o reklamie, w której skrzypek melodią przekonuje dresiarzy, że lepiej jest chodzić do opery niż kraść w parku. Opowiedzieć o pokoleniu, które w to wierzy, bo to nie wymaga rozsądku, nie wymaga stopniowania, nie wymaga żadnej więzi z rzeczywistością, tylko wiary, że skrzypce w tą, park w tamtą, dresiarze wiadomo, w którą. Wymaga wiary, że nadejdzie taki dzień, kiedy wszyscy będą razem siedzieć w operze i wzruszać się do (uniwersalnej, absolutnej) głębi.

Skupić się na dwóch widelcach do ryby. Na tym, kto powinien jeść dwoma widelcami i dlaczego jednak tak.

Skupić się na prawdzie i dobru, i pięknu. Skupić się na prawdzie i dobrze, i pięknie.

Skupić się na stanie. Na ponadczasowości. Na bezczelnych słowach, które korzystają z naszego zagubienia i pakują nam pomysły do głowy. Łączą sylaby i już nie potrafimy oddalić się od pegaza, chociaż dopiero co go nie było.

Skupić się na jednoczeniu.

// Wojtek Ziemilski

Reżyser teatralny i artysta wizualny. Tworzy prace na pograniczu teatru, sztuk wizualnych i choreografii. Ukończył kurs reżyserii teatralnej w Fundacji Gulbenkiana w Lizbonie. Przez dłuższy czas mieszkał w Portugalii, gdzie przygotował m.in. spektakl multimedialny Hamlet Light. Po powrocie współpracował z TR Warszawa (jest m.in. autorem instalacji wideo Aktorzy). Prowadzi warsztaty z nowych form eksperymentu w teatrze, m.in. w Instytucie Teatralnym. Autor spektakli Mała narracja, Mapa, Prolog. Pisze bloga o sztuce nowoczesnej: http://new-art.blogspot.com.

 

// Arturas Bumšteinas

Kompozytor/performer muzyki akustycznej oraz elektronicznej, ukończył na Litwie Akademię Muzyki oraz Teatru, fundator i członek kwartetu Twentytwentyone, Zarasai oraz Works and Days, artysta wizualny prezentujący różnorodne projekty w dziesiątkach wystaw w całej Europie. Brał udział w takich festiwalach jak The Holland Festival, Sensoralia/Romaeuropa, Angelica, Avanto, Jauna Muzika, Sonic Circuits, Cut & Splice, Skanumezs, Wundergrund, Full Pull.

 

// Laurie Anderson

Amerykańska artystka eksperymentalna, piosenkarka, plastyczka, reżyserka, pisarka, rzeźbiarka, kompozytorka i performerka. Pierwszy swój performance – symfonię zagraną na klaksonach – wykonała w 1969 roku. W 1972 zdobyła tytuł magistra sztuki w specjalności rzeźba na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku. Często współpracuje z innymi muzykami, między innymi z Peterem Gabrielem, Lou Reedem, Brianem Eno, Philipem Glassem. Przez dwa lata pracowała jako artysta-rezydent dla NASA, co przyczyniło się do powstania spektaklu The End of the Moon. Działa także na polu nowych mediów: tworzy instalacje multimedialne, konstruuje instrumenty muzyczne, wydała multimedialny CD Puppet Motel.

//
fragmenty spektaklu

fragmenty spotkania z twórcami, prowadzonego przez Arka Gruszczyńskiego (Fundacja Nowej Kultury Bęc Zmiana).

//

spektakl odbył się dzięki wsparciu finansowemu Urzędu m. st. Warszawy w ramach projektu „Teatr jako przestrzeń publiczna” oraz Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego

 

współpraca:

patronat:

Mill/Maslow

komuna// warszawa zaprasza na spektakl pt.

 

MILL/MASLOW

wznowienie po ponad rocznej przerwie!
tylko dwa pokazy  (…prawdopodobnie jedyne w tym roku!):

sobota, 11.02, godz. 19.00
niedziela, 12.02, godz. 19.00

ul. Lubelska 30/32
Warszawa

bilety 10 zł

[zobacz, jak dojechać]

uwaga: pierwszeństwo wstępu mają osoby, które zarezerwują miejsca. rezerwacje przyjmowane są pod adresem:rezerwacja@komuna.warszawa.pl

//

więcej o spektaklu – artykuły, recenzje, foto, wideo: http://komuna.warszawa.pl/2000/01/01/millmaslow/

//

spektakle odbędą się dzięki wsparciu finansowemu Urzędu m. st. Warszawy w ramach projektu „Teatr jako przestrzeń publiczna”:

 

 

komuna// warszawa „Sierakowski”

 

komuna// warszawa zaprasza na swój spektakl pt.

SIERAKOWSKI

sobota, 28.01, godz. 19.30
niedziela, 29.01, godz. 19.00

ul. Lubelska 30/32

Warszawa

bilety 10 zł

[zobacz, jak dojechać]

uwaga: pierwszeństwo wstępu mają osoby, które zarezerwują miejsca. rezerwacje przyjmowane są pod adresem: rezerwacja@komuna.warszawa.pl

//

recenzje „Sierakowskiego”
–> Przekrój: „Bohater naszych czasów” 
–>  Gazeta Wyborcz„W Sierakowskiego cios z flanki”

wywiad

–> Dwutygodnik „Igraszki u bram”

–> wideo ze spektaklu

//

Do tej pory komuna// warszawa opowiadała historię i to, jak się z nią mierzyli ludzie w przeszłości (Walter Gropius, Calel Perechodnik, Richard Buckminster Fuller, Baader-Meinhof).

Mogliśmy komentować działania i wybory, znając kontekst i ostateczne wyniki zaniedbań lub wysiłków naszych bohaterów.

Teraz stawiamy się w pozycji wyjątkowego obserwatora. Opowiadamy historię realnej osoby – a właściwie opowiadamy przyszłą historię realnej osoby…

To ekscytujące – na naszych oczach będzie się rozgrywał dramat pomyłek i zwycięstw Sławomira Sierakowskiego (naszym zdaniem jednej z najważniejszych postaci polskiej polityki teraz i jeszcze ważniejszej postaci polskiej polityki w przyszłości) – k// w będzie snuć możliwe scenariusze jego życia, a realne życie będzie potwierdzało trafność naszych wyobrażeń.

Pozwalamy sobie na prostackie żarty i dobre rady cyników – ale wszystko w dobrej wierze, z poczucia sympatii i pełni ufności w lewicę przyszłości.

k// w mapuje napięcia, linie i punkty kluczowe osobistego i publicznego, przyszłego życia Sierakowskiego i jego oddziaływania na społeczne energie, podskórne falowanie historii państwa i świata w momencie globalnego przesilenia.

I jest jeszcze jeden powód tej opowieści – opowieść sama w sobie – jako potrzeba słuchania, patrzenia, widzenia, uczestniczenia…

//

//

Sławomir Sierakowski (ur. 1979) – polski publicysta, socjolog, krytyk literacki i teatralny, wydawca, okazjonalnie dramaturg. Założyciel i redaktor naczelny pisma „Krytyka Polityczna” oraz Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Jest prezesem Stowarzyszenia im. Stanisława Brzozowskiego. Skupił wokół „Krytyki Politycznej” szerokie środowisko studentów, doktorantów, publicystów, krytyków literackich i teatralnych, artystów i działaczy społecznych.

//

spektakle odbędą się dzięki wsparciu finansowemu Urzędu m. st. Warszawy w ramach projektu „Teatr jako przestrzeń publiczna”: